niedziela, 19 października 2014

O sobie samym - Around the World Blog Hop

Czasami, jak człowiek zostanie poproszony, by opowiedział coś o sobie samym, to nagle się sam zaczyna zastanawiać, co by tu sensownego powiedzieć. 
Dzisiejsza refleksja wywołana jest na prośbę Karoliny, która zaprosiła mnie do zabawy Around the World Blog Hop. 
Na początku bardzo się ucieszyłam - no bo jako urodzony ekstrawertyk, zazwyczaj nie mam problemów z mówieniem, zwłaszcza o sobie :) Ci z Was, którzy w miarę regularnie do mnie zaglądają, chyba dużo między wierszami i tak już wyczytali :) 
A do tego udzielałam już kiedyś wywiadu, w ramach Blogerka miesiąca - kolumny prowadzącej przez Olkę na blogu SzczecinSzyje.

W ramach zabawy, osoby biorące w niej udział, powinny odpowiedzieć na kilka pytań.

O sobie samej.
Jestem mamą Gabrysi lat 4 i Tadzia prawie 6 miesięcy. 
Jestem żoną od 6 lat, tego samego mężczyzny, którego kocham ze wzajemnością już 13 lat. 
Jestem siostrą dla dwóch braci i siostry. Córką kochanych rodziców i wnuczką 90 letniej babci :) 


Obecnie jestem, z całkowicie świadomego wyboru, Managerem gospodarstwa domowego - fajnie brzmi nie? :)
Mam wyuczone 3 humanistyczne zawody, jednak ostatnio w kwestionariuszu na pytanie "Ostatnio wykonywany zawód to?" wpisałam Krawcowa :) choć nie do końca się nią czuję. 

Jestem samoukiem. Maszynę do szycia dostałam od teścia (który jeszcze wtedy teściem moim nie był) z okazji obronienia pracy magisterskiej. Bardzo długo wydawało mi się, że będę chciała zostać na uczelni i uczyć. W trakcie studiów specjalnie pod tym kątem zrobiłam przygotowanie pedagogiczne. Jednak lata na studiach mijały, a ja z roku na rok utwierdzałam się w przekonaniu, że nie w tym kierunku chcę innych nauczać. Bo to, że lubię przekazywać wiedzę, to wiem na pewno.

Jestem osobą raczej odważną - wyjechałam na roczne studia do Włoch z podstawową znajomością włoskiego. A studia międzywydziałowe już tam na miejscu ukończyłam w tym języku z wynikiem bardzo dobrym. Baa nawet pracowałam tam :) Do dziś z rozrzewnieniem wspominam okres spędzony w Genui. Cudownie było :) głównie dzięki ludziom, których tam spotkałam. 

Czy mam szczęście do ludzi? Tak mam :) choć nie popadając w samozachwyt, muszę przyznać, że w życiu zdarzały się też i takie osoby, które najchętniej wsadziłabym w rakietę i wysłała w kosmos. Jednak i z takich znajomości dziś wyciągam naukę. 

Moim motto jest "Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie". Czasami trzeba czekać trochę dłużej, a czasami dość szybko przychodzi ta refleksja. Generalnie jestem optymistką z ograniczonym zaufaniem do nieznajomych, i totalnym zawierzeniem w stosunku do ludzi z mojego otoczenia. Z góry zakładam, że ktoś ma dobre intencje, co okazuje się czasami dość bolesne w skutkach. Bo nie każdy wychodzi z założenia "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe". 

Lubię ciszę. Nigdy nie paliłam papierosów. Alkohol piję okazjonalnie, a odkąd mam dzieci to i tak niewielkie ilości. Z innych używek to jeszcze uwielbiam parzoną kawę ze spienionym mlekiem i gorzką czekoladę. Choruję na słowotok i tkaninoholizm. 

Hmm co jeszcze chcielibyście wiedzieć? Piszcie śmiało w komentarzach - na wszystkie pytania z przyjemnością odpowiem :)
A może jeszcze napiszę, że gdybym nie prowadziła bloga o szyciu, to byłby o gotowaniu :D
Dla osób, które dobrnęły do tego miejsca pytanie: Czego bym chciała w życiu mieć więcej? :D Dla pierwszej osoby, która odgadnie przewiduję mini upominek :D


Nad czym obecnie pracuję?
I tu zaczynają się schody... jak można zobaczyć na blogu ostatnio więcej jest ubranek dziecięcych, niż patchworkowych projektów. Co nie oznacza, że o patchworku nie myślę! Myślę codziennie przed snem :) 
Mam rozpoczęte 3 projekty: 
Duży quilt Turquoise lagoon (czeka na kanapkę i pikowanie). Niech Was nie zmylą proste zszyte paski - on wcale taki prosty nie będzie :)



Rose Garden - dla mojej mamy (brakuje borderu, kanapki, pikowania). Wielkość docelowa to taka w sam raz do opatulenia się przez jedną osobę.



Oraz makatka dla Kasi - jako, że będzie ona prezentem, niestety nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy :)

Trochę tego jest... nie wspominając o tym, że mam w głowie masę kolejnych projektów. Najlepsze przychodzą tuż przed snem...

Czym różni się moja praca od innych?
Trudne pytanie. Tym bardziej, że ja nadal czuję, że jestem nie do końca określona. I nie mówię tu tylko o moim niezdecydowaniu, co chcę szyć - patchworki czy ubranka dziecięce. Ale też należy wziąć pod uwagę to, że ja nadal się uczę - bo uczę się. Biorę udział w kursach, głównie przez internet. Gdy dzieci zasypiają, budzi się moja kreatywność - o ile nie padam na pyszczek danego dnia :)
Bardzo lubię współczesne klimaty. Ostatnio w bardzo ciekawej rozmowie z Gosią nt. wyłaniającego się w Polsce rynku quilterskiego, mój styl został nazwany jako współczesny romantyzm :) i bardzo to określenie mi się spodobało :) i chyba pasuje zarówno do patchworków, jak i stylu szycia ubranek dla dzieciaków :)

Dlaczego tworzę?
Bo muszę - bo mam taką wewnętrzną silną potrzebę, by tworzyć-od zawsze. 
Mój mąż, jak widzi, że mam handrę albo wprost przeciwnie łapie mnie melancholia, to mówi: Idź kochanie sobie coś uszyj - humor Ci się poprawi :) i to działa :)

Jak wygląda mój proces twórczy? 
Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy tuż przed snem. Do dziś jak Gabi idzie spać, to prosi mnie bym ją głaskała po główce. Gdy tak siedzę po ciemku, to po ciężkim dniu sama staram się nie zasnąć. Myślę wtedy o osobach, rzeczach jakie danego dnia widziałam. Wszystko układa mi się w mozaikę. To działa jak kalejdoskop - pamiętacie taką lunetę z dzieciństwa? I w pewnym momencie to przeskoczenie części układanki jest takie wow - muszę tego spróbować :) Idę do mojej mikropracowni. Wyciągam tkaniny, dopasowuję, czasami rozrysowuję coś na kartce, ale nie ma gwarancji, że efekt końcowy będzie tego odzwierciedleniem. Zmieniam w trakcie, projekt zawsze ewoluuje. A czasami pikowanie na samym końcu nadaje projektowi całkiem nową twarz :) Dlatego nie lubię robić czegoś na zamówienie: "Dokładnie takiego samego". Są projekty, które mi wyszły lepiej i są takie, które mogłabym poprawić. Staram się jednak nie oceniać swoich prac pod kątem, na ilu stycznych nie wyszło mi idealnie... 

Na koniec chciałabym poprosić Jolcię i Gosię o przejęcie pałeczki i odsłonięcie nam rąbka tajemnicy o sobie i swojej twórczości :)

Życzę Wam miłej niedzieli :)
Paula 

czwartek, 9 października 2014

Mamo uszyj jej też coś

Jej, czyli Barbie :)
Gabrysia ma tą lalkę już chyba dobry rok, ale dopiero teraz zaczęła się nią bawić, tak trochę dłużej niż 5 sekund :) węszę tutaj wpływ przedszkola i pewnego programu dla dzieci z rybką, na którym lecą non stop reklamy tejże lalki :) 
Jakoś nie jestem do niej bardzo uprzedzona, choć niektóre moje koleżanki na jej widok dostają drgawek i kategorycznie odmawiają dziecku takiej zabawki. Ja nie postrzegam jej jako zła :) wiecie plastik fantastik i takie tam :)  mam jakieś takie spokojne przeczucie, że Gabrysia czerpie wzorce osobowe z czegoś/kogoś innego, a że ma etap różu, korony i Barbie? no cóż chyba każdy miał :D

No ale do rzeczy :)
Najnowszy outfit Miss Barbie :D



piątek, 3 października 2014

Kiecka w szalone sowy :)

Powstała kolejna sukienka dla Gabrysi - ale po głowie chodzi też model dla mnie :)
I krótko, i na temat - moje dzieci mają już chyba wystarczającą ilość ciuchów - i komu ja będę resztę szyć?? Głowa pełna pomysłów... a rozsądek puka mnie w czoło ehhh... ciężko kochani ciężko...







Tkaniny pochodzą od Klaudii z Happy Fabric -> KLIK

niedziela, 28 września 2014

Dresowe koty

Jakiś czas temu na grupie Happy Fabric zobaczyłam tą tkaninę - i w sumie bym na nią uwagi nie zwróciła, gdyby nie Gabrysia zza ramienia nie powiedziała - Mamaaa kottyyyyy :)
A jak jeszcze ją fizycznie dostałam, to się jeszcze bardziej ucieszyłam, bo w rzeczywistości koty są mega fajniejsze :D




Zaczęłam myśleć, co też z tego tak wzorzystego materiału można uszyć... padło na sportową kieckę, koniecznie z kieszeniami, no i na szerokiej gumie schowanej w ściągaczu, żeby w przedszkolu nie było problemu z samodzielnym ściąganiem.

Wymierzyłam Gabrysię i rach ciach tnę! kurna źle... w ten oto sposób powstał komin do kompletu :D
hahaha jak to mówią nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie :P







środa, 24 września 2014

Pierwszy Tydzień Szycia Dzieciom uważam za zamknięty i bardzo udany :)

W niedziele zakończył się Pierwszy Tydzień Szycia Dzieciom, który tak naprawdę był dwutygodniowym maratonem :P
W międzyczasie oprócz wielu pięknie uszytych rzeczy, dziewczyny mogły wziąć udział w konkursie z nagrodami ufundowanymi przez Klaudię z HappyFabric. Wszystkim wygranym gratuluję, a Klaudii dziękuję za sponsorowanie tkanin.
Za sierotkę Marysię robiła Gabrysia :D a cała akcja niczym thriller rozgrywała się na bieżąco na fb :) kto widział ten wie jakie emocje to były :)



Jak tak teraz siebie słucham, to nie mogę uwierzyć jaka ja też byłam tym podekscytowana :D
A najfajniejsze jest to, że w listopadzie kolejna edycja i mam już kolejne pomysły na atrakcje dla Was!! :D
Mam nadzieję, że teraz jeszcze więcej osób włączy się do zabawy :) wszak cel szczytny - i klienci wdzięczni - moja G. 4 dni z rzędu chodziła w różowej kiecce, ba spała w niej nawet, po czym 5 dnia jak się matka zbuntowała na ponownie ten sam zestaw, dziecię zarzuciło focha :D hahaha no ubaw miałam niezły :D

Wszystkich chętnych zapraszam na naszą grupę na FB, gdzie prócz inspiracji i tutoriali jest masa wsparcia ze strony innych szyjących mam, cioć czy babć :) na razie samo towarzystwo babskie, ale kto wie może jakiś Pan też szyje?? :)

Pozdrawiam serdecznie i powoli odkopuję się z bieżących szyciowych obietnic i chcę chceeeeeeeeeeeeeee już coś nowego zacząć :D


piątek, 19 września 2014

Urodzinowa krecja i przypomnienie o rozdawajce :)

Dziś moja Gwiazda kończy 4 lata :)
nawet nie wiem kiedy to zleciało?? jeszcze niedawno była taka malutka, jak Tadzinek, a teraz dumnie o sobie mówi, że jest starszą siostrą :)

A na prezent dla siebie młoda sama wybrała tkaninę, i to co ma być z niej uszyte :)
Jako, że od 2 tygodni łapie nas, jak nie jedno to drugie choróbsko, dopiero wczoraj zdołałam uszyć (magicznymi matczynymi siłami chyba, bo jestem mega chora) zamówioną spódniczkę :)

I nawet nie wiecie jak się cieszę, że zdołałam rano zrobić kilka zdjęć, bo cała kreacja po południu była umorusana śladami czekolady i radochy towarzyszącej jej jedzeniu :)
Gabrysia pękała z dumy w drodze do przedszkola, zwłaszcza, jak ktoś nas mijał i mówił : Jaka piękna księżniczka" - a Gabi do ucha szeptała - "Widzisz, mówiłam, że poznają kim jestem :) "


Tadzinek ma na sobie śpiworek, który szyłam kiedyś Gabrysi :) łezka w oku się kręci :) zwłaszcza, że w międzyczasie jeszcze dwójka innych dzieci z niego korzystała :) i w zasadzie mało co widać, że ona taki mocno eksploatowany :D



I jeszcze na koniec kilka zdjęć w drodze do przedszkola, i w trakcie ćwiczenia królewskich figur :D




I cukierasy na koniec - przypominam!! :D


poniedziałek, 15 września 2014

Czapka z gwiazdkami, podsumowanie TSD i KINDER NIESPODZIANKA :)

Stety, niestety tak to czasem bywa, że nawet jak się człowiek napina, to nie da rady wszystkiego zrealizować co miał w planach...
Tak było/jest i u mnie z TSD :(
Mimo ambitnego planu, zostało wykonane jedynie minimum...

Tadzinek obszyty w najpotrzebniejsze ciuszki i basta. Resztę skończę w przyszłym tygodniu, jak wrócimy do Szczecina, bo od kilku dni przebywamy hen hen daleko od domu :)

Mimo, iż z szyciem trochę mi nie wyszło, wyszła inna - bardzo fajna sprawa :)
Przygotowałam razem z naszym sponsorem (!) pewną Kinder niespodziankę dla wszystkich mam, które włączyły się w szycie w ramach TSD :)

Ja niestety nie mogę brać udziału, bo to by było nie fair :) ale dla Was to na pewno będzie super zabawa! i do tego do zgarnięcia małe co nieco :)

Jako, że wydarzenie TSD wyszło nam bardzo spontanicznie - proponuję przedłużyć o kolejny tydzień czas na dokończenie rozpoczętych prac.

ZASADY:
-należy uszyć coś dla dzieci w ramach TSD do 21.09.2014 i pochwalić się pracą na fb lub u siebie na blogu (w takim wypadku proszę o linka pod tym postem do waszego bloga).
-udostępnić u siebie na blogu lub fb informację o rozdawajce
-i basta :)


Zajrzyjcie koniecznie do Happy Fabric zobaczyć jakie cuda tam mają :)

A na koniec już moja a właściwie Tadzia czapa do kompletu z gwiazdkowymi spodniami :)